Flash Hot

Opis narzędzi ręcznych Knipex

Ocena użytkowników:  / 0

Witam
W dzisiejszym artykule opiszę podstawowe informacje o szczypcach ręcznych. Są to narzędzia, obok młotków i śrubokrętów najczęściej stosowane w wszelkiego rodzaju pracach .

Budowa szczypiec opiera się na wykorzystaniu dźwigni, która umożliwia zamienić niewielką siłę zacisku na wyraźnie większą siłę, która pojawia się na szczękach i umożliwia efektywne zaciskanie lub cięcie.
Siła pojawiająca się na szczękach, a która powoduje ruch zaciskający podczas zamykania rękojeści, wzrasta wraz ze współczynnikiem przełożenia dźwigni. W przypadku szczypiec, w których wymagana jest znaczna siła zacisku, odległość od rękojeści do podparcia - nitu łączącego musi być znaczna, a odległość od złącza do szczęk lub ostrzy musi być możliwie jak najmniejsza.
Nie we wszystkich wypadkach jest to warunek podstawowy. Przykładowo w kluczach przeznaczonych dla elektryków i elektroników, ważne jest przystosowanie tych narzędzi do pracy w trudno dostępnych miejscach, lub długość i kształt szczęk.
Pierwsze szczypce zaczęto wytwarzać w drugim tysiącleciu p.n.e.. Czyli do czasu kiedy ludzie rozpoczęli wykożystywać rudy żelaza. Szczypce używali kowale i smolarze. Kowalom umożliwiały trzymannie rozgrzanych kawałków stali podczas kucia. Hutnikom na wyciąganie tygli z dymarek i zlewaniu stali do form.
Forma obecnych szczypiec nie różni się prawie wcale od tych używanych dawniej.


Liczba rodzajów szczypiec wzrastała wraz z rozwojem techniki, a później w związku z wykorzystaniem na skalę masową maszyn. Obecnie wyróżnia się 100 różnych powszechnych typów szczypiec. Ilość szczypiec wysoko wyspecjalizowanych wciąż rośnie. Naturalnie takie specjalistyczne narzędzia sporadycznie pojawiają się w sklepach. Najczęściej są one wytwarzane ewentualnie przerabiane z standardowych szczypiec i przystosowane do szczególnych operacji. Produkuje się je w bardzo małych partiach, sięgających czasami kilkadziesiąt sztuk.
Czołowymi producentami w Europie są Knipex, Wiha, Bahco, Gedore, NWS, Facom, Wera, Stanley, Irvin w Polsce Kuźnia, Juko.

Dostępne w https://domtechniczny24.pl/szczypce-obcinaczki-klucze-nastawne.html

Podstawowy podział szczypiec:
Ze względu na kształt szczęk.
Wyróżniamy trzy podstawowe kształty (w przekroju poprzecznym) szczęk: płaskie, półokrągłe i okrągłe. Spotkać można także indywidualne kształty do specjalnych zastosowań.
Ze względu na zastosowanie:
Szczypce tnące (szczypce boczne, szczypce czołowe, obcęgi do usuwania gwoździ ). Mają różnego rodzaju krawędzie tnące, bardzo ostre ( ostrza bez skosu ) dla elektroników do cięcia drucików miedzianych, do cięcia półproduktów z plastiku z wtryskarek. Ostrza ze skosem do zwykłych zastosowań i i ostrza o dużym kącie do cięcia drutu i prętów stalowych.
Szczypce zaciskające, szczypce płaskie, szczypce do rur , szczypce samozaciskowe o różnych kształtach szczęk.
Szczypce uniwersalne, używane zarówno do cięcia, jak i zaciskania. Są to prawdopodobnie najbardziej popularne narzędzia. Standardowoich szczęki mają licząc od nita mocującego: ostrza tnące, półkoliste zębate wcięcia do mocowania prętów, śrub, rur. A na końcu dwie płaskie zębate powierzchnie do chwytania blach. Występują jako: szczypce uniwersalne, szczypce tnące wydłużone, szczypce radiowo-telefoniczne.
Szczypce składają się z trzech części:
1 Dwóch ramion którymi łapie się narzędzie. Rękojeści powinny być zaprojektowane zgodnie z zasadami ergonomii, tak aby praca szczypcami była bezpieczna i wygodna dla dłoni.
2 Złącza, czyli osi szczypiec. Złącze nie może mieć żadnych luzów, i jednocześnie nie może być mocno spasowane. Jednocześnie przy otwieraniu i zamykaniu jedną ręką, nie może stawiać oporów. Najczęściej są to trzpienie walcowe o specjalnej konstrukcji lub specjalnie profilowane śruby z nakrętką samokontrującą.
3 Szczęk roboczych z hartowanymi powierzchniami. Krawędzie główki powinny być precyzyjnie oszlifowane do odpowiedniego kształtu.

Ze względu na kształt ostrza wyróżniamy:


Szczypce boczne. Popularnie zwane obcinaczkami, których krawędź tnąca jest przedłużeniem linii ramion i znajduje się blisko brzegu szczypiec. Jest to bardzo rozbudowana grupa narzędzi o zróżnicowanej długości, różnym kształcie i ostrzach dostosowanych do cięcia różnych materiałów.

Szczypce środkowe, zapewniają dużą stabilność i trwałość ostrzy - duży kąt ostrza, co skutkuje wysoką wydajnością cięcia. Mają mniejszą precyzję cięciai wymagają większych nacisków.
Szczypce tnące czołowe oraz kątowe używane są wtedy, kiedy dostęp do przecinanego elementu jest ograniczony. Krawędzie tnące są prostopadłe lub nachylona pod kątem do ramion. Mogą być także użyte w sytuacji, kiedy zależy nam aby drut został przycięty blisko jakiejś powierzchni.

Wszystkie szczypce są odkuwane ze stali stopowej lub niestopowejProdukowane szczypce wykonuje się z odkuwek i odpowiednio obrabia. Jako materiał używa sięstali chromo wanadowej lub węglowej.Sposób produkcji opisany w oddzielnym artykule.

Na koniec zwrócę uwagę na równie ważny element szczypiec – okładziny.
Rękojeści muszą za każdym razem spełniać podstawowe zasady ergonomii i funkcjonalności.
Wyróżniamy rękojeści stalowe i nasadzane z PCV lub komponentów tworzyw.
Stalowe rękojeści to nic innego jak właściwie obrobione ramiona pomalowane lub galwanizowane.
Okładziny z tworzyw spełniają rolę identyfikacyjną, ergonomiczną i ochronną -znaczek 1000V.
I tu uwaga pra pod napięciem tylko z narzędziem zcertyfikatem 1000V spełniającym normy bezpieczeństwa wg norm IEC 60900, DIN EN 60900, VDE0680.

Wszystkie szczypce izolowane firmy KNIPEX są badane pod wieloma względami, aby zapewnić maksimum bezpieczeństwa użytkownikowi.

Testy obejmują:

Wytrzymałość dialektryczna
Wszystkie szczypce są testowane indywidualnie. Wszystkie produkty ze znakiem zostały sprawdzone pod napięciem 10 000 V AC. Po teście dopuszczone do użytku pod napieciem 1000 V AC. Daje to 10-krotny margines bezpieczeństwa.

Pomiary na odporność izolacji
Po zanurzeniu w wodzie na 24 h i testuje pod napięciem 10000V przez 3 minuty. Równocześnie wyznaczane są wszystkie przecieki prądu. Pozwala to wyeliminować możliwość przeskoku iskry z izolacji na nieosłoniętą główkę szczypiec lub możliwość przebić.

Pomiary materiału izolacyjnego
Pod naciskiem 20 N, w temperaturze +70o C i pod napięciem 5 000 V AC rękojeści poddawane są testowi na dielektryczne przebicie izolacji.

Pomiary rękojeści
Pomiar jest wykonywany w temperaturze -25o C. Materiał, z którego wykonano izolację zachowuje twardość konieczną do przyjęcia uderzenia przyrządu testowego bez pęknięć i rys.

Testy na przyleganie
Bardzo istotny test przylegania materiału, z którego sporządzono izolację, ma na celu wykazanie trwałej przyczepności izolacji do narzędzia. Pomiar polega na poddawaniu szczypiec sile nacisku 500 N przez 168 h w temperaturze +70o C.
i
Test palności
Mały wskaźnik palności izolacji usuwa ryzyko pożaru.

Jak utrzymać czystą wodę w basenie

Ocena użytkowników:  / 0

Witam

Dzisiaj temat filtr biologiczny do basenu w ogrodzie.
Trochę czasu minęło zanim zabrałem sie do napisania tego tematu. Powód był jeden, w pierwszej kolejności musiałem skonstruować bezobsługowy filtr, zainstalować go i poczekać na rezultat. Bo nie sztuką jest coś zrobić, sztuką jest by to coś zadziałało i spełniło swoją funkcję.
Ale od początku.
Od 10 lat latem kąpiemy się w naszym basenie. Basen jest dość duży, o objetości prawie 9 metrów sześciennych wody. Stoi w szklarni. Co roku borykaliśmy się z problemem czystej wody, trzeba było sypaś chlor do basenów, i co dziennie czyścić filtr. Rezultaty zawsze były słabe i trzeba było co najmniej raz w sezonie wymieniać wodę. Problemem były przede wszystkim glony, osad na dnie i duże ilości chloru, a nie chciałem, żeby dzieci moczyły się w chlorowanej wodzie. Musiałem coś z tym zrobić.
Kiedyś miałem oczko wodne i zastosowałem filtr biologiczny, który bardzo dobrze dawał sobie radę z filtrowaniem wody. Konstrukcja była prosta, część filtracyjna, na której bakterie przerabiały organiczne części na nim. azot i wierzba, która ten azot ( oraz inne składniki) pobierały z wody poprzez rozwinięty system korzenny.

Teraz się trochę zatrzymam i podam nieco informacji. Glony rozwijają się wtedy, kiedy w basenie mają pokarm: azot, fosfor, potas i inne mikro i makro składniki. Te pierwiastki są systematycznie dostarczane do wody z skóry kąpiących się i z powietrza. Aczkolwiek glony w odróżnieniu od roślin, nie mają możliwości gromadzenia minerałów. Musimy stworzyć sytuację niedoboru podstawowych minerałów, aby glony i inne drobnoustroje nie mogły się rozwijać, lub ich rozwój został zahamowany. Tutaj z pomocą nadciąga wierzba, a ściśle mówiąc jej system korzeniowy, który z wody absorbuje mikro i makro elementy.

Podstawowym problemem w konstrukcji bezobsługowego filtra do basenu jest objętość tego filtra w stosunku do objętości wody w basenie i szybkość przepływu wody.
Potwierdzam, że nie miałem pojęcia jak do tego podejść i działałem po omacku.
Wstępnym założeniem było:
Filtr ma być estetyczny, bezobsługowy i tani w produkcji i eksploatacji.

Jako filtr posłużył mi plastikowy pojemnik na deszczówkę o pojemności 265 litrów - Woodcan kolor brązowy. Wsad to rurka karbowana bezbarwna 10mm i 20 mm i keramzyt ogrodowy.
Filtr zasila pompa obiegowa do CO o mocy 90 W. Pompa ma 3 stopnie regulacji.

Filtrowanie odbywa się z dołu do góry. Taki kierunek jest ważny, ponieważ w takim układzie następuje samoistne osadzanie się większych cząstek na wszadzie filtracyjnym. Natomiast w przeciwnym kierunku następowało by samoistne wypłukiwanie osadu.

Woda jest pobierana z dna basenu, przez rurę PCV 50 mm. Potem pompa tłoczy ją do spodu zbiornika. Tutaj wykorzystałem gwinty wewnętrzne 1" w zbiorniku Woodcan.


Za pompą rozdzieliłem ją trójnikiem z szybkozłączkami do wody Geka. Prócz tego przerobiłem zawór zwrotny 2", z którego usunąłem część sprężyny, tak aby przepływ nie był dławiony. Zawór zamontowałem na wylocie pompy. To rozwiązane jest ważne, bo w mojej konstrukcji powierzchnia wody w basenie jest niższa o około 25 centymetrów niż powierzchnia wody w filtrze. W przypadku zapowietrzenia lub braku prądu woda w filtrze opadła by i doszło by do uszkodzenia systemu korzeniowego. Tego chciałem uniknąć.

Na dno zbiornika ułozyłem 2 przecięte cegły dziurawki, a na nie dystansową kratkę z tworzywa, tak aby górny wlot był 2-3 centymetry poniżej kratki. Na dodatek cegły są ułożone tak, aby wpływająca woda tworzyła ruch wirowy wody w lewo lub prawo. Powoduje to odśrodkowe osadzanie się większych zanieczyszczeń na ściankach pojemnika.
Na plastikową kratkę położyłem pocięte rurki 20 mm, które zostały umieszczone w 3 warstwowych workach ogrodniczych. Worki uprzednio wymoczyłem bo okropnie śmierdziały.
Następnie warstwa pociętych rurek 10 mm. Na to wypłukany keramzyt w workach 2-3 warstwowych.


Na wierzch wycięta ogrodowa kratka z tworzywa.
Całość przyciśnięta cegłą dziurawką tak, aby tafla wody nie zakrywała jej w całości.
Wylot wody zrobiłem z wentylacyjnej rury 100 mm i króćca do łączenia rur. Wysokość wylotu jest dopasowana do wysokości basenu. W moim wypadku zrobiłem podest z cegieł i płyty OSB. Wylot z pojemnika jest o1 cm wyżej od górnej krawędzi rurki basenu. Dzięki temu woda wypływa bez problemu i spadając napowietrza wodę, co również jest ważne.
Otwór w zbiorniku wyciąłem o 4 cm mniejszy, czyli 6 cm. Następnie podgrzałem brzegi w około otworu, tu przydaje się opalarka z regulacja temperatury i dysza do opalarki szczelinowa. Kiedy brzegi byłu miękkie wcisnąłem króciec 100 mm, tak że w filtrze zrobił się kołnierz wywinięty do środka. Całość uszczelniłem silikonem. Po 2 dniach napełniłem wodą.

I tu zrobiłem pierwszy błąd. Bo nie przygotowałem sobie wcześniej ukorzenionych gałązek wierzby. Zanim wierzba wypuściła korzenie minęło około 30 dni i przez ten czas filtr nie działał tak jak powinien. Woda zrobiła się zielona i byłem załamany :(.
Następnym razem przygotuję, miesiąc przed planowanym uruchomieniem filtra odpowiednią ilość sadzonek wierzby. Gałązki ukorzenię w wiaderku i będą czekać przygotowane do pracy :)

Zanim filtr zaczął działać, musiałem dodać chlor i wytrącić glony preparatem do klarowania. Tu wpadł mi do głowy świetny sposób odkurzania basenu. Bo wiadomo, że wiatr prędzej czy później nawieje pyłu, nasion, owadów i trzeba będzie to wszystko usunąć z dna basenu. Ja jak dodałem chloru i preparatu doklarowania to miałem masę osadu na dnie. Do systemu odkurzania wykorzystałem króciec wlotowy PCV 50 mm, do niego wcisnąłem 5-cio metrowy wąż do odkurzacza Dedra. Długość jest taka, że spokojnie wszędzie sięgnę. Na końcu rury jest umocowana zwykła szczotka do odkurzania z włosiem, usztywniona rurką z tworzywa. Odkurzanie wykorzystuje siłę ssąca pompy tak, że bez problemu zasysa cały osad z dna basenu. Odkurzanie powinno się wykonywać 1-2 razy w tygodniu. Jak była niezwykle duża ilość osadu, to woda po odkurzaniu lekko zmętniała, ale na drugi dzień była już czysta.

Filtr mojej budowy zaczął działać po 60 dniach. Myślę, że gdybym miał przygotowaną ukorzenioną wierzbę to wystarczyło by 20-30 dni na wytworzenie równowagi biologicznej w filtrze.
Aktualnie woda jest cały czas przeźroczysta, raz na tydzień odkurzam dno.
Filtr będzie działał do jesieni, po spuszczeniu wody z basenu będę musiał go wyczyścić. Skoro wkłady są w workach, nie przewiduję większych problemów. Na jesień napiszę jak mi poszło.
Pozdrawiam

Filtr osmozy odwróconej

Ocena użytkowników:  / 3

    Technologia filtrowania wody metodą odwróconej osmozy.

    Weną do napisania tego artykułu jest obserwacja ludzi w marketach kupujących w dużych ilościach tanią wodę w butelkach. W jakim celu to robią? - bo chcą mieć czystą wodę do picia, gotowania itd. Nie wiem czy wiedzą, ale ta woda nie pochodzi z ujęć głębinowych, tylko jest to kranówa oczyszczona przemysłowymi filtrami odwróconej osmozy i uzdatniona. Taką samą wodę można we własnym zakresie wyprodukować kupując domowy zestaw np. RO6. Jeszcze kilka lat temu takie zestawy kosztowały ponad 600 zł. Dziś ze powodu rozpowszechnienia technologii cena spadła o prawie połowę. Tak samo filtry wymienne i membrany OS są już znacznie tańsze. Zatem wymiana i wymiana filtrów nie obciąży tak naszej kieszeni.
Wracając do wątku napiszę, czym jest proces odwróconej osmozy.
Aby zrozumieć, czym ona jest trzeba cofnąć się do szkoły, a konkretnie na lekcję biologii i przypomnieć sobie proces osmozy naturalnej.


    Polega ona na naturalnym przenikaniu rozpuszczalnika przez membranę półprzepuszczalną w kierunku roztworu o większym stężeniu (w przypadku, gdy układ tworzą roztwór i rozpuszczalnik lub dwa roztwory o różnym stężeniu). Ciśnienie zewnętrzne równoważące przepływ osmotyczny zwane jest ciśnieniem osmotycznym charakterystycznym dla danego roztworu. Jeśli po stronie roztworu o wyższym stężeniu wytworzy się ciśnienie hydrostatyczne, wyższe niż osmotyczne, rozpuszczalnik będzie przenikał z roztworu bardziej stężonego do rozcieńczonego, a więc odwrotnie niż w przypadku osmozy naturalnej. Taki proces nazywamy odwrócona osmozą (z ang. reverse osmosis). Co nam to daje? Ze względu na rosnące skażenie środowiska, w tym wody i jej ujęć mamy możliwość pozyskana wody pozbawionej zanieczyszczeń, lub znacznego ograniczenia zanieczyszczenia tej wody.
Membrana RO skutecznie ( 90-99%) usuwa min: metale ciężkie, bakterie, rtęć, ołów, kadm, stront, cyjanki, chlorki, bromki, arsen i inne. Dzieje się tak ponieważ ścianki membranymają mikro pory o średnicy znacznie mniejszej niż wyżej wymienione cząsteczki.
Skuteczne pozyskiwanie wody to proces kilkuetapowy. Najbardziej rozpowszechniony jest sześciostopniowy system RO6.
Pierwszy etap filtrowania to zgrubne dwa filtry sznurkowe 25 i 5 mikronów, oraz filtr węglowy.

                    


    Kolejny etap to membrana odwróconej osmozy. Jest ich pare rodzajów w praktyce najczęściej używa się tą z numerem 75. Oznacza ona wydajność na poziomie 75 galonów, inaczej to 280 litrów na dobę. Tu sie trochę zatrzymam. Woda po przejściu przez membranę RO jest niejako całkowicie pozbawiona minerałów a picie samej takiej wody nie jest zdrowe. Na potwierdzenie tch słów przytoczę spostrzeżenie pewnej osoby, która przetestowała to niejako na sobie. Wybierając się na jednodniowe wycieczki rowerowe piła wodę butelkowaną o zawartości minerałów 150-300 mg/litr. Czyli taką Po RO i szybkim mineralizatorze. Osoba ta zaobserwowała, że pod koniec kilkugodzinnej jazdy miała częste skurcze. Było to efektem braku magnezu w organizmie. Kiedy przestawiła się na wodę źródlaną o wysokiej zawartości minerałów około 1500-1700 mg/litr problem zniknął. Wniosek z tego taki, że nie powinno sie pić wody bezpośrednio z RO i na takiej wodzie bazować. Oczywiście jedna szklanka nikogo nie zabije.

    Żeby była jasność mam na myśli picie czystej wody z RO. Jeżeli taką wodę użyjemy do zaparzenia np. ziół to wzbogacimy ją o gigantyczną ilość wartościowych składników, lub jak do tej wody wciśniemy odrobinę soku z cytryny. Problem ten po części rozwiązuje mineralizator.


    Mineralizator do RO to następny element systemu. Jest on wypełniony dolomitem i ma za zadanie podnieść poziom wapnia i magnezu w wodzie.
Ciężko jest dokładnie napisać, jaki stopień zmineralizowania daje ten wkład, ale jest to w granicy 50-250 mg/litr. Ważne jest, aby mineralizator był ułożony w pionie.

    Oto tabelka opisująca poziom zmineralizowania wody:

    Klasyfikacja wód opakowanych wg stopnia mineralizacji (ogólnej zawartości składników rozpuszczonych)
Bardzo niskozmineralizowane: < 50 mg/l
niskozmineralizowane: > 50 –500 mg/l
średniozmineralizowane: > 500 –1500 mg/l
wysokozmineralizowane: > 1500 mg/l

    Jak widać woda z RO po mineralizatorze klasuje się w dolnej lub w środkowej granicy wód niskozmineralizowanych.
Jednym z dobrych rozwiązań powodujących że woda będzie mocniej zmineralizowana jest zamontowanie mineralizatora w pozycji pionowej. Wiem, że pierwotne ułożenie RO6 tego nie przewiduje, jednak Pmyślmy:
Mineralizator to tuba z dolomitem, po jakimś czasie dolomit sie wypłucze i pozostanie na dnie. Z kolei na górze wytworzy sie wolna przestrzeń i woda będzie przepływać nad dolomitem. Mineralizator w orientacji pionowej zapewni przepływ wody przez dolomit, aż do jego zupełnego wypłukania.

    Końcowym elementem jest zbiornik buforowy. W czasie jego używania trzeba pamiętać, aby raz na 2-3 lata poddać układ i ten zbiornik dezynfekcji. Ja robię to w ten sposób, że wyciągam zużyte filtry i membranę, łącze wszystkie węże, do zbiornika pierwszego kielicha dodaje chloru do uzdatniania basenów ( wystarczy 1/10 tabletki}. Jak chlor w kielichu sie rozpuści to powoli odkręcam wodę do zupełnego napełnienia zbiornika. Czekam 1-2 godziny i wylewam wodę. Następnie znowu napełniam i tak do momentu, aż z kranika będzie lecieć woda bez zapachu chloru. Niekiedy trzeba płukanie zrobić 5-6 razy.
Do zdezynfekowanego układu montuję filtry, nowa osmozę i nowe filtry liniowe i gotowe.

    Nie ma, co panikować, na pewno woda z RO zapobiegnie kamienicy nerkowej, herbata, kawa, kompot czy zupa smakuje wyśmienicie. Najistotniejsze, że woda jest pozbawiona metali ciężkich a co one robią z organizmem człowieka nie musze pisać. Tak jak z każdą ciekawostką techniczną trzeba trochę wiedzy, czasami pokombinować i można z niej korzystać bez obaw.


Pozdrawiam

Jak oczyścić przypalony garnek

Ocena użytkowników:  / 2

Witam

Jedna parówka podgrzewana w garnku przez 60 minut:) Smród, i przypalony garnek. Po wystudzeniu i usunięciu resztek parówki przystępujemy do szybkiego działania:

 

 

Potrzebna będzie włóknina polerska, najlepiej w 2 granulacjach. Gruba i drobna. Włóknina występuje w 4 -5 granulacjach Corase , Medium, Fine i Super Fine.

Ja użyłem Medium i Supe Fine.

Na dno garnka z stali nierdzewnej wlać trochę wody i czyścić włókniną, wypłukać i doczyścić brzegi. Zmienić włókninę na drobniejszą i powtórzyć czynność.

Poniżej arkusz takiej włukniny https://domtechniczny24.pl/włókniny-ścierne-arkusze-krążki-ściernice-trzpieniowe.html

 

 

Po paru minutach garnek jest jak nowy. Włókniny trzeba wymyć i wysuszyć, przydają się na później.

 

 

 

Wózki i rolki do bram przesuwnych

Ocena użytkowników:  / 0

Dzień dobry
     Dziś przedstawiam elementy i akcesoria do bram przesuwnych: wózki do bram w różnych konfiguracjach i wymiarach, rolki prowadzące i najazdowe, gniazda najazdowe, mocowania profili, listwy zębate, zamki hakowe z puszkami do montażu, zaślepki do profili. Niektóre z nich postaram się nieco opisać.
Wózki do bram produkowane są do różnych rodzajów profili. Przy zakupie trzeba o tym pamiętać. Profile występują w wymiarach; 50x50mm, 60x60mm, 70x70mm, oraz profil do bram 80x80mm czy profil do bram 100x90.
    Wózki zrobione są z dobrej jakości łożysk i odpowiedniej gatunkowej stali. Dzięki temu mamy gwarancję ich wieloletniego i bezawaryjnego funkcjonowania. Dostępne wózki bramowe są ocynkowane, a dzięki temu zabezpieczone przed czynnikami atmosferycznymi. Wózki do bram występują w wersjach 2 rolkowych, 3 rolkowych, 5, 8 lub 10 rolkowych, wszystkie osadone na łożyskach.

      Użyte rolki produkowane są z tworzywa lub stali. Dodam tylko, że rolki występują również oddzielnie. W wersji walcowej lub z wcięciami pod linkę, rurkę lub na szynę. Dzięki temu mogą być użyte w budowie elementów podwieszanych, bram oraz drzwi podwieszanych z wykorzystaniem szyny lub liny. Rolka tworzywowa pozioma w wózku pełni rolę rolki prowadzącej, natomiast rolki pionowe to rolki nośne. Rolka plastikowa posiada ścieralność większą o 30% niż rolka metalowa. Wspomnę jeszcze, że staranne wykonanie poszczególnych detali i ich precyzyjny montaż ma wpływ na cichą pracę wózka w szynie nośnej bramy, oraz gwarancję że nie będzie się odchylać od jej osi.
      Stopa wózka jezdnego posiada 4 otwory podłużne, które umożliwiają regulacje położenia. Montaż wózka odbywa się poprzez trwałe przymocowanie - spawanie wózka do konstrukcji metalowej bądź za pomocą śrub. Jest to uzależnione rodzajem wózka. Występuje kilka ich rodzaji: stałe, z regulacja wysokości, wahliwy, wahliwy regulowany oraz z płaskownikiem.
Kolejnym produktem są zatyczki do profili. Wykonane są z wysokiej jakości tworzywa.


Zatyczki występują jako:
Zatyczki do profili okrągłych.
Zatyczki do profili kwadratowych.
Zatyczki do profili prostokątnych.
     Bramy, profile bramowe, jak i inne elementy wykorzystywane w budownictwie ( płoty, konstrukcje nośne), narażone są na działanie czynników atmosferycznych. Zatyczki doskonale zapobiegają temu. Montowane są do wewnątrz profilu, dopasowują się dzięki bocznym listkom. Wytworzone są z polietylenu w kolorze czarnym. Zatyczki odporne są na warunki atmosferyczne, promienie UV, oraz mróz.
Następny wyrób to rolki tworzywowe do bram (prowadzące). Wykorzystywane są, jako rolka podporowa, prowadząca bramę przesuwną. Stabilizują bramę w pionie. Rolki tworzywowe do bram (prowadzące) charakteryzują się bardzo niskim oporem toczenia są przez to trwałe i ciche. Rolki tworzywowe do bram (prowadzące) są odporne na pęknięcia, posiadają wysoką odporność mechaniczną oraz odporne są na ścieranie. Mogą pracować w temperaturach od -20 do 80°C.

      I ostatnia pozycja to gniazda najazdowe. Wytworzone z tłoczonej solidnej blachy. Cechują się dokładnym wykonaniem. Są dodatkowo ocynkowane, tak jak wszystkie inne stalowe elementy do bram. Gniazda najazdowe używane wraz z rolką najazdową powoduje dokładny i delikatny podjazd bramy do słupka wieńczącego. Dzięki zastosowaniu gumowego odbojnika dojazd bramy do gniazda jest zabezpieczony przed uderzeniem.

Nowości w sklepie - marzec 2014

Ocena użytkowników:  / 4

Nowości w sklepie Dom Techniczny Wieluń.
       Rozszerzyłem nasz asortyment o latarki MacTronic. Latarki są pogrupowane w kilka katalogów. Największy to latarki czołowe i tu w ofercie są niedrogie latareczki do 40 złotych np. latarka czołowa żółta 8 diodowa, po bardzo dobre np. latarka czołowa Nomad. Firma MacTronic wprowadziła również na rynek nowe latarki taktyczne seria M-FORCE. Dostępne są 3 wersje, MX-T155 na baterie AA, MX-T160 na baterie CR123, i wersja MX-T250na 2 baterie CR123.

       Latarka taktyczna z włącznikiem żelowym M-Force MX-T160. Symbol 160 oznacza ilość lumenów.
Latarka zapakowana jest w estetycznym pudełku.
Dołożony uchwyt do szyny Picatinny wykonany jest z lotniczego aluminium. Latarkę dokręca się na 2 śrubki imbusowe - śrubokręt imbus jest dołączony do zestawu.
Latarka wygląda porządnie, nie ma zoomu i jeden tryb pracy 100%, tylny przełącznik jest 2 zakresowy, można włączyć na stałe albo jak trzymamy lekko wciśnięty włącznik. Z kolei wyłącznik żelowy ma jeden tryb pracy. Nasadzona klapka na soczewkę trzyma się solidnie, podobnie wymienne filtry. Na wyposażeniu są: czerwony, ciemny niebieski i zielony.
Klasa IPx4 oznacza pełną pyłoszczelność a wodoodporność klasy 4 oznacza, że przetrwa krople wody lecące pod dowolnym kątem, np. wiatr z deszczem. Zasilanie bateria CR123.

https://domtechniczny24.pl/baterie-i-akumulatory.html
       Nie licząc latarek taktycznych MacTronic produkuje jeszcze, jak napisałem uprzednio latarki czołowe. Ciekawa jest latarka Nomad i latarki z Seri L HMS i L MX należąca do linii M-Force. Ta pierwsza zasilana trzema bateriami AAA, dysponuje w pełni wodoodporną obudowę i moc 160 lumenów. Daje jej to wyrazisty zasięg do 90 metrów. Latarka Nomad ma 3 tryby jasności, 2 dodatkowe filtry i diodowe światło czerwone z opcją nadawania sygnału SOS.
Kolejną nowością są ściernice trzpieniowe ceramiczne. Wprowadziliśmy nowy wymiar średnica 20mm, długość 25mm, oparty o ziarno z węglika krzemu.

Tor wyścigowy dla dziecka

Ocena użytkowników:  / 2

Dzień dobry
       Jest tak wdzięcznie na, zewnątrz że aż pragnie się żyć. W końcu nadeszła oczekiwana wiosenka, mamy śliczny miesiąc, gdy ożywia się do życia cała natura, w języku naszych przodków, miesiąc Marzec, nazywali Brzezień, być może na cześć brzozy nieprzeciętnego drzewa w ogóle niedocenianego przez nas. Z brzozy można pozyskać oczyszczający sok, z młodych liści pozyskać susz na herbatki, a z kory rozpałkę lub tworzywo do pisania.
       Jestem pełen energii, i nie mam absolutnie pojęcia, z jakiego względu, przecież żywię się tak samo, nie ma do tej pory rodzimych nowalijek, może to energia życia, powiew wiosny?
Moje synki też ożyły, tak jak nie zdołałem w zimie wygonić ich na dwór, albo pole tak aktualnie to do wieczora siedzą. Tylko żona się niepokoi, bo całkiem odpuścili naukę i lekcje nie odrabiają, bo są wyczerpani. Zasypiają o 9-10 a w zimie to przed kompami by siedzieli do północy. To oznacza, że ruch na świerzym powietrzu to na 100% wigor tak jak mówi ludowa mądrość. A wczoraj to wykoncypowali sobie, że zrobią tor wyścigowy, bo pierworodny jest fanem (nie lubię tego słowa) formuły F1. Oglądał w niedziele rajdy i go natchnęło. Przyszedł do mnie i poprosił o spray, ale gdzie ja tam będę pozwalał malować linie na drodze. W minionym roku to kupiłem im farbę geodezyjną pomarańczową, Taka farba geodezyjna ma tą niecodzienną własność, że zawiera masę pigmentu a bardzo mało żywicy spajającej i rozpuszczalnika. Z tego względu po pomalowaniu ulicy czy chodnika, po kilku miesiącach znika, po prostu deszcz ją wypłukuje. Z tego powodu nadaje się do prac geodezyjnych, malowania różnych lini, akcentowania punktów przy wykopach melioracyjnych i nawet do oznaczania drzew w Lesia. Ja znalazłem dla niej inne zastosowanie, jak chłopaki pomalują drogę to za 3 miesiące nie będzie już za bardzo widać. Farba geodezyjna może być żółta, pomarańczowa, czerwona niebieska albo zielona, to zależy od użycia wiem, że geodeci to bodajże używają głównie żółtej i pomarańczowej.


       Tak pomalowany tor służył do pierwszej kraksy, na szczęście nie groźnej no, ale młokosy muszą się nauczyć, że rajdy to nie bajka tylko bardzo poważna i niebezpieczna sprawa. Tory muszą być widoczne i bezpieczne.
Na nadchodzące dni życzę wszystkim dużo energii.

Ostrzenie noży

Ocena użytkowników:  / 0

osełkaNóż od setek lat towarzyszy człowiekowi i w kółko mamy z nimi ten sam kłopot. Po pewnym czasie staje się nieostry i miast ciąć to gniecie i miażdży, lub po prostu ślizga się po powierzchni krojonej. To prawda, nawet najdroższy nóż prędzej czy później się przytępi. Kupując nóż musimy pamiętać o jego pielęgnacji, nie mówiąc o myciu powinno się go systematycznie ostrzyć. Lepiej często i delikatnie niż rzadko. Idealnie było by przed każdym użyciem kilkakrotnie przeciągnąć ostrze po ostrzałce.

Czas, więc na praktykę jak ostrzyć.

      Początkowe sprawa to, jaki nóż pragniemy naostrzyć i jaki jest pierwotny kąt ostrza.
Jeżeli nóż jest niedrogi to nie ma, co mieszać kilka razy przejedziemy na ostrzałce i po kłopocie. Jeżeli nóż jest kosztowny to trzeba w trakcie ostrzenia zachować pierwotny kąt. Nie polecam samemu ostrzyć noży ceramicznych są nadzwyczaj twarde i tylko ostrzałki diamentowe dają sobie radę.
Noże zależnie od przeznaczenia ostrzy się pod różnorakimi kątami. Jeżeli nóż potrzebny jest do krojenia miękkich rzeczy, jak owoce, można naostrzyć go pod niewielkim kątem 10-15 stopni. Jeżeli nóż ma być wielozadaniowy i dłużej utrzymać ostrość można ostrzyć pod większym kątem 22 stopni.

      Do ostrzenia noży wykorzystujemy osełki drobnoziarniste zwane ostrzałkami ceramicznymi, ostrzałki diamentowe lub tzw. gotowe systemy ostrzące. Ostrzałki ceramiczne mają z reguły dwa gatunki ziarna jedno zgrubne drugie drobniejsze. Tymczasem diamentowe to najczęściej kilka granulacji.
Pracę zaczynamy od grubego ziarna(150-200) a kończymy na drobnym(240-600). Noże ostrzymy pod jednakowym kątem, względem płaszczyzny ostrzałki. Jeśli nie mamy wprawy to można trzymać kciuk pomiędzy kamieniem a grzbietem noża do zachowania jednakowego kąta. W trakcie ostrzenia warto wypłukiwać urobek, co jakiś czas płukać ostrzałkę w wodzie lub bezustannie ją polewać. Operacja ta ma na celu spłukanie urobku i powoduje, że ostrzałka sie nie zapycha.
Pamiętamy ostrzem stale w obu kierunkach, kierunkiem posuwisto zwrotnym i prostopadle do ostrza. Nie należy się obawiać przesuwania noża po osełce pod włos.

      Systemy ostrzące to gotowe rozwiązania dla bardziej zaawansowanych. Przed zakupem najlepiej obejrzeć jakiś film z instrukcją lub poczytać na forum knives. Podstawową zaletą takich zestawów jest gotowe, przemyślane rozwiązanie ostrzenia, wadą wysoka cena. Nie każdy wyda kilka stów na ostrzenie noża za parę dziesiąt złotych. Jeżeli mamy nóż za kilkaset to warto.
Jeżeli nie chcemy bawić się ostrzałkami płaskimi lub zestawami można użyć ceramicznej ostrzałki krążkowej. Jest to tania, prosta wersja, i nader skuteczna. Przeciągamy kilkakrotnie nóż po krążkach w tył i przód. Ostrze noża nie jest, co prawda wyprowadzone i szybciej będzie się nam zużywał, ale każdy laik lub pani domu (niemogąca doprosić się swego męża o naostrzenie) na pewno nie będzie biadać na tępe noże. Nie reklamuję ostrzałek krążkowych diamentowych lub stalowych. Te pierwsze frezują ostrze a te drugie to nie wiem, co wykonują, ale na pewno nie ostrzą w pełnym słowa znaczeniu.

      Na koniec dodam jeszcze dwie uwagi. Pierwsza to, aby pamiętać, żeby nie przetrzymywać noży luźno wrzuconych do szuflady lub zlewu. Częstokroć się zdarza, że ostrze w trakcie otwierania i zamykania szuflady uderza w inne sztućce i tępi się, poza tym to niebezpieczne i może skończyć się plasterkiem. I druga uwaga to ciąć należy za każdym razem na miękkim podłożu, deska z drewna lub deski z tworzywa. Nie ma nic gorszego jak krojenie ostrym nożem na ceramicznym talerzu lub na stalowym półmisku.

Soczek z aroni

Ocena użytkowników:  / 0

Kłaniam się
Jesień to taki czas gdzie mamy bardzo mało czasu. A to za sprawą naszych pociech, które rozpoczynają kolejny rok szkolny.
Aczkolwiek zawsze znajdujemy czas, aby zrobić tych kilkadziesiąt litrów soku. Zacznę od aroni. Nie będę opisywał samego krzaku i własności zdrowotnych owoców aroni, o tym można sobie przeczytać w mądrych książkach.
Sok z Aroni
Owoce zrywamy na początku września, jeżeli jest suche lato to można zerwać pod koniec sierpnia. My zrywamy jak pojawiają się pierwsze obeschłe owoce, to jest sygnał, że trzeba rozpocząć zbiór. Po zerwaniu oczywiście płuczemy wszystko kilka razy i wrzucamy do garnka. Wlewamy wodę tak, aby nieco przykryła owoce i gotujemy. Samo gotowanie nie powinno trwać dłużej niż 15-20 minut. Nadal gorące owoce wyciskamy na prasie śrubowej. Taka prasa umożliwia uzyskać sok niezapowietrzony i jest nad wyraz efektywna. To, co pozostaje po wyciśnięciu to placki lekko wilgotnych owoców.
Wyciśnięty sok mieszamy z cukrem, buraczanym w stosunku 1 litr soku - 1 kg cukru. Taką proporcję stosujemy od lat do różnych soków i nigdy się nie zmarnowały. Jeżeli chcemy sok wykorzystać powiedzmy w ciągu 2-3 tygodni to można dodać mniej cukru. Wtedy trzeba go przechowywać w chlodnym miejscu, żeby nie fermentował.
Po dodaniu cukru przelewamy do słoików lub butelek i pasteryzujemy kilkanaście minut. Tak zrobiony sok powinno się przechowywać w ciemnym pomieszczeniu.

Odlewnictwo hobbystyczne

Ocena użytkowników:  / 0

Zaczęło się dawno temu, w roku 2002. Z własnej inicjatywy próbowałem z złomu mosiężnego i brązu odlewać sprzączkę. W tym czasie nie interesowało mnie czy projekt jest historyczny czy nie, ważna była sposób wykonywania. Pierwsze próby były nieudane, wybuchały, miały masę różnych wad. Kilka razy wybuchał mi tygiel, dlatego że mosiądz gwałtownie paruje w temp około 1060 stopni, czy jakoś tak. Nigdy nie zajmowałem się pomiarem temperatur, bo jednak w średniowieczu odlewnicy też nie mieli aparatury do pomiaru. Wszystko chciałem robić na oko, tak jak w dawnych wiekach.
I zbudowałem pierwszy piec, szamot i glina, taki sam lecz trochę zmodernizowany stosuję do obecnie.
Tygiel na początku szamotowy, teraz metalowy wyłożony masą ogniotrwałą, ale w szamotowym też od czasu do czasu coś odlewam, tylko są niezmiernie kruche t lubią się rozlecieć. Piec opalałem na początku tylko węglem drzewnym, dziś koksem i węglem drzewnym, który jest niezastąpiony, mimo swej ceny i szybkiego znikaniaJ
Nadmuch elektryczny, nie mam miejsca na miech i pomocnika lub ucznia, który by cały czas pufał i dmuchał.
Odlewam ze złomu, mam go nieco zapas na parę ładnych lat. Jest to głównie mosiądz i brąz i kompletnie mi nie przeszkadza mieszanie go, z tym, że większość daję mosiądzu, bo jego mam najwięcej i chcę równomiernie go zużywać. Co do historyczności takich odlewów to mówię, że odlewam z stopów miedzi, bo tak jak w średniowieczu nikt nie kupował w Hutmenie ściśle określonego składem surowca w kąskach tak i ja dzisiaj leję, z czego popadnie.
Po pewnym czasie doskonaliłem całą technikę, ale nie chodzi o piece oporowe czy inne cuda próżniowe, tylko umiejętności. Tak aby patrząc na stal wiedział, kiedy go oczyszczać, kiedy lać, jak lać, z jaką prędkością, jak przygotowywać formy, jaka wilgotność, i takie tam inne cuda. Cała nauka trwała kilka lat, i dzisiaj się jeszcze uczę, potrafię już odlać coraz mniejsze detale, co jest dla mnie niebywałym sukcesem. Niekiedy się jeszcze zdarza, że mam partię gdzie 80 procent odlewów jest do ponownego przetopienia, innymi słowy buble, a czasami to 100% dobre, wówczas skaczę jak dziecko i cieszę się jak berbeć z lizaka. Cały czas traktuję to, jako naukę, pasję i w związku z tym nie mogę zapewnić 100% dostępność każdych moich wzorów, ale nie jest to moim celem i nie przejmuję się tym.

Sklep internetowy narzędzia warsztatowe